fluxlab

Integracja formularza z Pipedrive bez ręcznego przepisywania leadów

Większość firm nie traci leadów dlatego, że ma zły CRM. Traci je dlatego, że między formularzem a CRM-em jest człowiek robiący za integrację API.

Pokażę ci, jak ten kawałek wygląda, gdy zadziała sam — od kliknięcia „Wyślij” po zadanie u handlowca z mierzalnym SLA.

Czemu ten kawałek boli najbardziej

Formularz na stronie to często pierwszy realny punkt kontaktu klienta z firmą. To moment, w którym klient sam zgłasza chęć kupna — i równocześnie najczęściej zepsuty kawałek procesu B2B. Bo zamiast trafić do CRM, lead zwykle trafia na maila, którego nikt nie traktuje priorytetowo.

Ręczne przepisywanie leadów ma trzy konsekwencje, których nigdzie nie widać w arkuszu „koszty marketingu”: gubione leady, niespójne dane i opóźnienia w pierwszym kontakcie. Każda z nich kosztuje, ale liczona jest dopiero, jak się policzy. Stąd ten tekst.

  • Marketing płaci za leady, sprzedaż widzi tylko część z nich w pipeline.
  • Każdy handlowiec wpisuje dane w swój sposób — raporty są nie do złożenia.
  • Reakcja na leada zajmuje godziny zamiast minut, konwersja spada o kilkadziesiąt procent.
  • Nikt nie wie, ile leadów wpadło w danym tygodniu — bo nikt nie liczy maili.
  • Handlowiec spędza 30–60 minut dziennie na klikaniu w CRM zamiast dzwonić.
  • Przy próbie zrobienia raportu „skąd przyszedł zamknięty klient” okazuje się, że źródło jest puste w 40% dealów.

Po czym poznać, że masz ten problem

Nie trzeba audytu, żeby to zauważyć. Wystarczy, że któreś z poniższych zdań brzmi znajomo:

  • Lead z formularza wpada na maila firmowego, a potem ktoś ręcznie przepisuje go do CRM-a (jeśli pamięta).
  • W Pipedrive są duplikaty tej samej osoby z trzech różnych kampanii — bo każdy handlowiec wpisuje na własny sposób.
  • Pierwszy kontakt z leadem zajmuje 4 godziny zamiast 5 minut — bo wiadomość czeka w skrzynce na ogarniętą osobę.
  • Marketing chwali się 200 leadami w miesiącu, sprzedaż widzi w CRM 130 — i nikt nie wie, gdzie zgubiło się 70.
  • Handlowcy żonglują kartką, e-mailem i Pipedrive'em, bo każde źródło zapytań trafia gdzie indziej.
  • Raporty „skąd przyszedł lead” robi się ręcznie, bo źródło i tak nie zapisuje się automatycznie w deal'u.